jQuery Johna Resiga uprościło JavaScript, wygładziło różnice między przeglądarkami i spopularyzowało wzorce, które wpływały na front-end przez lata. Oto jak ukształtowało web.

Jeśli tworzyłeś stronę mniej więcej w latach 2005–2008, nie po prostu „pisałeś JavaScript”. Negocjowałeś z przeglądarkami.
Prosta funkcja — podświetlenie elementu menu, pokazanie modala, walidacja formularza, wczytanie fragmentu HTML bez przeładowania — mogła przerodzić się w mały projekt badawczy. Sprawdzałeś, która metoda działa w której przeglądarce, które zdarzenie zachowuje się inaczej i dlaczego jedno wywołanie DOM działa na twojej maszynie, a psuje się u połowy użytkowników.
Programiści chcieli „napisz raz, uruchom wszędzie”, ale różnice między przeglądarkami sprawiały, że brzmiało to jak „napisz trzy razy, testuj wszędzie”. Internet Explorer miał własne dziwactwa, starsze wersje Firefox i Safari nie zgadzały się w szczegółach, a nawet podstawy, takie jak obsługa zdarzeń i manipulacja DOM, mogły być niespójne.
To nie tylko marnowało czas — to zmieniało, co zespoły odważały się budować. Interaktywne UI było możliwe, lecz kosztowało wysiłek i było kruche w utrzymaniu. Wiele stron pozostawało prostszych, niż powinno, bo koszt zapewnienia poprawnego działania we wszystkich przeglądarkach był za wysoki.
jQuery, stworzone przez Johna Resiga, miało sens, bo skupiło się na codziennych zadaniach: wybieraniu elementów, reagowaniu na akcje użytkownika, zmianie strony, prostych animacjach i zapytaniach AJAX. Oferowało niewielkie, czytelne API, które wygładzało różnice między przeglądarkami, dzięki czemu można było spędzać więcej czasu na budowaniu funkcji, a mniej na walce z platformą.
W praktyce sprawiało, że typowe interakcje wydawały się proste i powtarzalne — coś, czego można było nauczyć, udostępnić i ponownie wykorzystać.
Historia nie sprowadza się tylko do tego, że jQuery oszczędzało czas. Wpłynęło na sposób myślenia programistów: łańcuchowanie operacji, używanie zwięzłych selektorów, organizowanie kodu UI wokół zdarzeń oraz oczekiwanie, że biblioteki dostarczą spójne „doświadczenie dewelopera”. Te nawyki ukształtowały narzędzia, które przyszły później, nawet po tym jak standardy się zbliżyły, a nowsze frameworki zyskały popularność.
Podejście „ułatwiaj najczęstsze scenariusze” widać dziś w narzędziach. Nowoczesne platformy takie jak Koder.ai stosują podobną zasadę doświadczenia dewelopera na innym poziomie — pozwalając zespołom budować aplikacje webowe, backend i mobilne przez chatowy workflow — tam, gdzie kiedyś jQuery ułatwiało pracę z kodem skierowanym do przeglądarki.
John Resig nie próbował rozpocząć ruchu, kiedy zaczął majstrować przy małej bibliotece JavaScript w połowie lat 2000. Był praktykującym deweloperem, który odczuwał tę samą tarcie co inni: proste rzeczy w sieci wymagały zbyt wielu linii kodu, psuły się w zaskakujących przeglądarkach i trudno je było wytłumaczyć współpracownikom.
Główną motywacją Resiga była jasność. Zamiast każdemu programiście kazać zapamiętywać dziesiątki przeglądarkowych dziwactw, chciał mały zbiór poleceń odpowiadających temu, jak ludzie myślą o budowaniu stron: „znajdź ten element”, „zmień to”, „gdy użytkownik kliknie, zrób to”. jQuery nie powstało, by popisywać się sprytem — powstało po to, by zmniejszyć codzienną frustrację i pomóc zwykłym projektom wypuszczać się szybciej.
Równie ważne było zrozumienie zwykłego dewelopera webowego. Większość ludzi nie tworzyła eksperymentalnych demonstracji; utrzymywali strony marketingowe, panele administracyjne i strony produktowe pod presją terminów. Skupienie jQuery na zwartej, czytelnej warstwie API odzwierciedlało tę rzeczywistość.
jQuery rozprzestrzeniło się, bo łatwo było go się nauczyć i przekazać dalej. Resig robił prezentacje i demo, które pokazywały natychmiastowe korzyści, a projekt szybko zyskał reputację świetnej dokumentacji i przystępnych przykładów. To miało znaczenie: gdy narzędzie pomaga rozwiązać prawdziwy problem w kilka minut, opowiadasz o nim innym.
Wczesna społeczność wzmacniała tę pętlę. Ludzie dzielili się fragmentami, pisali wtyczki i zgłaszali przypadki brzegowe z przeglądarek i urządzeń, których Resig sam nie mógł przetestować. jQuery rosło publicznie, a opinie kształtowały to, co pozostało proste, a co trzeba było wyrównać.
Łatwo sprowadzić historię jQuery do jednego „genialnego momentu”, ale prawdziwsza opowieść to konsekwencja i dobry osąd: zauważanie powszechnego bólu, projektowanie dla codziennych przepływów pracy i budowanie zaufania przez spójność. Resig nie tylko pisał kod — stworzył narzędzie, które było przyjaznym skrótem do tego, jak web naprawdę działał.
Przed jQuery pisanie „prostych” zachowań interaktywnych często oznaczało sklecenie sterty specyficznych sztuczek dla różnych przeglądarek. Oczywiście można było zbudować bogate interfejsy, ale kosztował to czas, cierpliwość i mnóstwo testów.
Dziś pobranie przycisku i zmiana jego tekstu wydaje się jednowierszową operacją. Wtedy selekcja DOM była niespójna i nieporęczna. Niektóre przeglądarki wspierały pomocne metody, inne nie, i kończyło się mieszaniem podejść jak getElementById, getElementsByTagName, ręczne pętle i sprawdzanie ciągów, żeby trafić w odpowiednie elementy.
Nawet gdy udało się wybrać to, co potrzeba, często trzeba było dopisać dodatkowy kod do obsługi kolekcji, konwersji na tablice czy obejścia dziwnych przypadków brzegowych.
Obsługa kliknięć, naciśnięć klawiszy i efektów hover była powszechna — ale przeglądarki nie zgadzały się, jak wiązać zdarzenia i jak wyglądał obiekt zdarzenia. Kod działający idealnie w jednej przeglądarce mógł w innej po prostu się nie uruchomić.
Deweloperzy pisali warstwy normalizujące obsługę zdarzeń: „Jeśli takie API istnieje, użyj go; w przeciwnym razie zastosuj to”. To oznaczało więcej kodu, więcej debugowania i więcej miejsc, w których mogły powstać błędy.
Żądania asynchroniczne były możliwe, ale nie przyjazne. Ustawienie XMLHttpRequest zwykle wymagało wielu kroków, rozgałęzień dla różnych przeglądarek i uważnego monitorowania stanów odpowiedzi.
Prosta funkcja — wysłanie formularza bez przeładowania — mogła urosnąć do kilkudziesięciu linii plus ponawiania, obsługa błędów i testy przeglądarek.
Największym bólem nie było napisanie kodu raz, tylko utrzymanie go działającego wszędzie. Zespoły potrzebowały czegoś niezawodnego, łatwego do nauczenia i wystarczająco spójnego, by nowi programiści mogli się przyłączyć bez zapamiętywania listy kompatybilności z przeglądarkami. jQuery pojawiło się jako odpowiedź na tę codzienną tarcie.
Przełom jQuery nie polegał na nowej możliwości przeglądarki — to była nowa metoda myślenia o codziennej pracy z UI. Zamiast pisać mnóstwo przeglądarkowo-specyficznego JavaScriptu, żeby znaleźć element, zaktualizować go i podpiąć zdarzenie, jQuery sprowadziło rutynę do prostego wzorca: wybierz coś, a potem zrób coś z tym.
W centrum jest funkcja $(). Przekazujesz do niej selektor podobny do CSS (lub element), a otrzymujesz obiekt jQuery — prostą w użyciu otoczkę wokół dopasowanych elementów.
Potem wywołujesz metody, które brzmią jak zadania: dodaj klasę, ukryj element, zmień tekst, przypnij handler kliknięcia. Chodziło nie o eksponowanie każdego niskopoziomowego szczegółu, lecz o pokrycie 80% czynności UI, których potrzebuje prawie każda strona.
jQuery zachęcało do stylu fluent, gdzie każdy krok zwraca ten sam obiekt jQuery, więc możesz „łańcuchować” akcje w jednej czytelnej linii:
$(".notice")
.addClass("active")
.text("Saved!")
.fadeIn();
Nawet jeśli nie rozumiałeś wewnętrzności, mogłeś odczytać opowieść: znajdź powiadomienia, oznacz je jako aktywne, ustaw wiadomość, pokaż je.
Przed jQuery programiści ciągle pytali: „Która metoda działa w tej przeglądarce?” albo „Czy ta właściwość ma inną nazwę w starszych wersjach?” jQuery odpowiedziało spójnym zestawem metod i przewidywalnym zachowaniem. Początkujący mieli łagodne wejście do JavaScriptu bez przytłoczenia przypadkami brzegowymi. Profesjonaliści zyskali prędkość: mniej własnych helperów, mniej hacków kompatybilności i mniej kodu do przeglądu.
Dzięki zwartej nazwie metod i temu, że nazwy mapowały się do intencji UI, jQuery skłaniało zespoły do pisania skryptów łatwiejszych do przejrzenia. Zamiast rozrzuconych wywołań DOM i tymczasowych zmiennych, kod dało się odczytać jako sekwencję kroków UI — front-end zaczął przypominać składanie kroków, a nie walkę z przeglądarką.
Jednym z najbardziej przekonujących trików jQuery było upraszczanie pierwszego kroku każdej operacji UI: wyboru właściwych elementów. Zamiast pamiętać przeglądarkowo-specyficzne metody DOM, można było napisać coś przypominającego CSS i od razu to zrozumieć.
Projektanci i front-endowcy już myśleli w selektorach: „złap wszystkie .button w nagłówku”, „wyceluj w pierwszy element”, „znajdź inputy określonego typu”. jQuery przekształciło ten model w narzędzie JavaScriptowe:
$(".nav a") do pracy z linkami w nawigacji$("#signup-form input[type=email]") by znaleźć konkretne pole$("ul li:first") dla szybkiej logiki „pierwszy element”Ta czytelność miała znaczenie. Zmniejszała wysiłek tłumaczenia między „co chcę” a „jak DOM chce, żeby o to poprosić”.
Za $(selector) stał Sizzle, silnik selektorów jQuery. Wczesne przeglądarki nie zgadzały się co do obsługi niektórych selektorów, a niektóre wcale nie wspierały pełnego zestawu. Sizzle zapewniał spójną interpretację i zachowania zastępcze, więc $(".card > .title") nie stawało się losową loterią między przeglądarkami.
Efekt to realna produktywność: mniej warunków, mniej „jeśli IE to…”, i mniej czasu spędzonego na debugowaniu, dlaczego selektor pasuje w jednej przeglądarce, a w innej nie.
Moc selektorów kryła też koszty:
Mimo to dla codziennych zadań interfejsowych „znajdź to” stając się łatwym było ogromną zmianą — i jedną z głównych przyczyn, dla których jQuery czuło się jak supermoc.
Dla wielu deweloperów jQuery nie było „biblioteką” — było codziennym zestawem narzędzi, po który sięgało się przy budowie interakcji. Zamieniało typową pracę UI w kilka przewidywalnych wywołań, nawet gdy przeglądarki się nie zgadzały co do szczegółów.
Przed jQuery przypięcie handlera kliknięcia mogło oznaczać lawirowanie między różnymi modelami zdarzeń i dziwnymi przypadkami. .on() (i wcześniejsze .bind()/.click()) dawało spójny sposób nasłuchiwania akcji użytkownika, takich jak click, submit czy wejścia klawiatury.
Ułatwiało też „uruchom to, gdy strona jest gotowa”:
$(function () {
// bezpiecznie można manipulować DOM
});
Ten jeden nawyk zmniejszał błędy związane z timingiem na typowych stronach — nie trzeba było się zastanawiać, czy elementy już istnieją.
API DOM jQuery było celowo małe i praktyczne. Potrzebujesz zaktualizować zawartość? .text() lub .html(). Potrzebujesz zbudować fragment UI? ('<div>...</div>') i .append(). Potrzebujesz stanów wizualnych? .addClass(), .removeClass() i .toggleClass().
Zamiast obsługiwać różnice między className, dziwactwami atrybutów i niespójnymi metodami węzłów, deweloperzy mogli skupić się na tym, co chcą zmienić.
Wbudowane animacje jak .hide(), .show(), .fadeIn() i .slideToggle() sprawiały, że strony wyglądały na żywe przy minimalnym wysiłku. Projektanci je uwielbiali, interesariusze je zauważali, a tutoriale ich nadużywały.
Minus: efekty łatwo było nadużywać — zbyt wiele fade'ów i slide'ów mogło sprawić, że interfejs wydawał się wolny lub tandetny. Mimo to do typowych elementów (menu, akordeony, powiadomienia) jQuery obniżało próg „zrób to elegancko”.
W obszarze zdarzeń, manipulacji DOM i efektów prawdziwym zwycięstwem była prostota: mniej przypadków brzegowych w codziennej pracy i wspólny zestaw wzorców, które zespoły mogły szybko przyswoić.
Przed jQuery „AJAX” brzmiało jak sztuczka: zaktualizuj część strony bez przeładowania wszystkiego. W prostych słowach to przeglądarka wysyłająca zapytanie w tle, otrzymująca dane (często HTML lub JSON) i aktualizująca stronę, aby użytkownik mógł kontynuować.
XMLHttpRequest do jednowierszowcówPodstawową funkcją była XMLHttpRequest, ale używanie jej bezpośrednio wiązało się z wieloma powtarzalnymi czynnościami: tworzeniem zapytania, śledzeniem jego stanu, parsowaniem odpowiedzi, obchodzeniem dziwactw przeglądarek.
jQuery opakowało tę złożoność w pomocnicze metody, które wyglądały jak codzienne narzędzia:
$.ajax() dla pełnej kontroli$.get() / $.post() dla prostych zapytań.load() do pobrania HTML i wstrzyknięcia go do elementuZamiast wiązać handlery, budować łańcuchy zapytań i samodzielnie parsować odpowiedzi, mogłeś skupić się na tym, co użytkownik powinien zobaczyć dalej.
Te wzorce szybko stały się normalne na stronach:
Nawet gdy backend był archaiczny, jQuery pozwalało interfejsom sprawiać wrażenie responsywnych.
jQuery ułatwiło rozpoczynanie pracy z zapytaniami — ale nie zawsze uczyło, jak je poprawnie dokończyć. Typowe błędy to:
API obniżyło próg wejścia, ale też pokazało lekcję, która pozostaje aktualna: ścieżka „happy path” to tylko połowa budowania niezawodnego interfejsu.
jQuery nie było jedynie biblioteką, którą pobierałeś — było platformą, na której budowano. „Pluginy” to małe dodatki rozszerzające jQuery o nowe metody, zwykle przez dołączanie funkcji do $.fn. Dla deweloperów oznaczało to, że możesz wrzucić funkcję i wywołać ją tym samym stylem, którego już używasz.
Bariera wejścia była niska. Jeśli znałeś jQuery, już rozumiałeś wzorzec pluginów: wybierz elementy, wywołaj metodę, przekaż opcje.
Równie ważne były konwencje jQuery, które sprawiały, że pluginy wydawały się spójne, nawet gdy pisało je wielu autorów:
$('.menu').dropdown() brzmiało jak natywne jQuery.$('.btn').addClass('x').plugin().fadeIn().{ speed: 200, theme: 'dark' }, łatwa do skopiowania i dopasowania.Pluginy pokrywały "brakującą środkową" przestrzeń między surową pracą DOM a pełnymi frameworkami aplikacyjnymi. Typowe kategorie to slidery i karuzele, walidacja formularzy, modale i lightboxy, wybieranie daty, autouzupełnianie, podpowiedzi i pomocniki tablic.
Dla wielu zespołów, zwłaszcza przy tworzeniu stron marketingowych lub paneli administracyjnych, pluginy zmieniały tygodnie pracy UI w dzień montażu.
Boom pluginów miał swoją cenę. Jakość bywała różna, dokumentacja cienka, a łączenie wielu pluginów mogło prowadzić do konfliktów CSS lub handlerów zdarzeń. Rozrost zależności stawał się realnym problemem: jedna funkcja mogła polegać na dwóch innych pluginach, każdy z własną historią aktualizacji. Gdy autorzy porzucali projekty, nieaktualizowane pluginy mogły zablokować projekt na starszych wersjach jQuery — lub stać się ryzykiem bezpieczeństwa i stabilności.
Rdzeń jQuery ułatwiał pracę z DOM, ale zespoły ciągle musiały budować elementy interfejsu od zera. jQuery UI wypełniło tę lukę z pakietem gotowych komponentów — date pickery, dialogi, zakładki, suwaki, akordeony, zachowania draggable/sortable — zapakowanych tak, by działały w różnych przeglądarkach przy minimalnym wysiłku. Dla małych zespołów i agencji, które dostarczały dużo stron marketingowych lub narzędzi wewnętrznych, wartość „wystarczająco dobre, już” była trudna do przebicia.
Największa korzyść nie polegała tylko na widgetach — lecz na kombinacji widgetów z API i themingiem. Można było szybko prototypować, podpinając dialog czy autouzupełnianie, a potem dostosować wygląd za pomocą ThemeRollera zamiast przepisywać markup i CSS dla każdego projektu. Ta powtarzalność sprawiała, że jQuery UI wydawało się praktycznym zestawem narzędzi, a nie systemem projektowym.
jQuery Mobile próbowało rozwiązać inny problem: wczesne smartfony miały niespójne możliwości przeglądarek i ograniczone wsparcie CSS, a konwencje responsywnego projektowania dopiero się ustalały. Oferowało elementy UI przyjazne dotykowi i model nawigacji „single-page” z Ajaxowymi przejściami stron, starając się sprawić, by jeden kod działał jak natywna aplikacja.
Gdy standardy WWW się poprawiły — CSS3, lepsze przeglądarki mobilne i nowsze natywne kontrolki formularzy — część tych abstrakcji stała się bardziej kosztowna niż pożyteczna. Widgety jQuery UI mogły być ciężkie, trudne do udostępnienia w dostępny sposób i problematyczne do dopasowania do nowoczesnych oczekiwań projektowych. DOM-rewriting i model nawigacji jQuery Mobile kłóciły się z późniejszym podejściem responsywności i routingiem opartym na frameworkach.
Mimo to oba projekty udowodniły kluczową ideę: współdzielone, wielokrotnego użytku komponenty UI mogą drastycznie przyspieszyć realne dostarczanie produktów.
jQuery nie tylko ujednoliciło przeglądarki; zmieniło to, jak wygląda „normalny” kod front-endowy. Zespoły zaczęły pisać JavaScript codziennie, nie tylko dla specjalnych stron, bo typowe zadania UI nagle stały się przewidywalne.
Jedną z największych kulturowych zmian wprowadzonej przez jQuery było spopularyzowanie łańcuchowania: wybierz coś, a potem kontynuuj operacje w czytelnym ciągu.
$(".card")
.addClass("active")
.find(".title")
.text("Updated")
.end()
.fadeIn(200);
Ten styl wpłynął na późniejsze biblioteki i nawet nowoczesne natywne API. Skłaniał też deweloperów do małych, kompozycyjnych operacji zamiast ogromnych, monolitycznych funkcji.
Pomocniki jQuery — $.each, $.map, $.extend, skróty AJAX — zachęcały do skondensowania logiki w mniejszej liczbie linii. To poprawiało prędkość dostarczania, ale też promowało „sprytne” jednowierszowce i domyślne zachowania, które trudno było odczytać po miesiącach.
Wielu kodowych bazach biznesowa logika skończyła zmieszana bezpośrednio w handlerach kliknięć, bo „tak było najłatwiej”. Ta wygoda przyspieszała wdrożenia, ale często zwiększała złożoność w dłuższej perspektywie.
Zanim stały się powszechne komponenty i przewidywalne modele stanu, aplikacje jQuery często przechowywały stan w DOM: klasy, ukryte inputy i atrybuty data. Debugowanie polegało na inspekcji żywego HTML i przechodzeniu przez callbacki zdarzeń, które mogły odpalić w zaskakujących porządkach.
Testy jednostkowe były możliwe, ale zespoły częściej polegały na manualnym QA i narzędziach deweloperskich przeglądarki. Problemy często miały charakter zależny od czasu (animacje, AJAX, bubbling zdarzeń), co sprawiało, że błędy wydawały się przerywane.
Kod jQuery zazwyczaj pozostawał utrzymywalny gdy zespoły:
Stawał się splątany, gdy strony gromadziły warstwy handlerów, powtarzały selektory wszędzie i dorzucały „jeszcze jedną” poprawkę w środku callbacka animacji. Biblioteka ułatwiała szybkie iteracje; dyscyplina decydowała, czy efekt przetrwał upływ czasu.
jQuery nie zniknęło z dnia na dzień i nie „przegrało”, bo stało się gorsze. Zbladło, ponieważ platforma przeglądarkowa przestała potrzebować tłumacza. Problemy, które jQuery maskowało — brakujące API, niespójne zachowania i nieporęczne przepływy pracy — stały się rzadsze, gdy standardy dojrzały, a przeglądarki zbliżyły się do siebie.
W miarę jak DOM i API JavaScriptu się standaryzowały, wiele codziennych wywołań jQuery zyskało natywne odpowiedniki:
document.querySelector() i document.querySelectorAll() pokryły większość przypadków, które kiedyś wymagały $(...).addEventListener() stało się uniwersalnie niezawodne, usuwając sporą część problemów z obsługą zdarzeń.fetch() (a potem async/await) uczyniły wywołania AJAX natywnymi i czytelnymi.Gdy „natychmiastowy sposób” jest spójny we wszystkich przeglądarkach, powód zależności od helpera kurczy się.
W miarę jak aplikacje sieciowe rosły z kilku widgetów do pełnych produktów, zespoły zaczęły liczyć czas ładowania i koszt JavaScriptu bardziej świadomie. Dostarczenie jQuery (plus pluginy) dla kilku wygód stało się trudniejsze do uzasadnienia — zwłaszcza w sieciach mobilnych.
Nie chodziło o to, że jQuery było wolne; chodziło o to, że „jeszcze jedna zależność” stała się rzeczywistym kosztem. Programiści coraz częściej wybierali mniejsze, wyspecjalizowane narzędzia — albo wcale żadnej biblioteki, gdy platforma już wystarczała.
Frameworki jednostronicowych aplikacji przesunęły fokus z ręcznego manipulowania DOM na zarządzanie stanem i komponowanie UI z komponentów. W myśleniu React/Vue/Angular rzadko pytasz stronę „Znajdź ten element i zmień go.” Aktualizujesz dane, a UI odtwarza się ponownie.
W tym modelu mocne strony jQuery — imperatywna manipulacja DOM, efekty i jednorazowe podpinanie zdarzeń — stały się mniej centralne, a czasem wręcz odradzane.
Misją jQuery było uczynienie sieci używalnej i spójnej. Gdy przeglądarki dogoniły rozwiązania, jQuery przestało być konieczne — nie mniej ważne. Wiele produkcyjnych stron nadal z niego korzysta, a liczne nowoczesne API (i oczekiwania deweloperów) odzwierciedlają lekcje, które jQuery nauczyło cały ekosystem.
jQuery nie jest już domyślnym wyborem dla nowego front-endu, ale nadal cicho napędza sporą część sieci — a jego wpływ wbudował się w sposób, w jaki wielu deweloperów myśli o JavaScripcie.
Najczęściej spotkasz jQuery tam, gdzie priorytetem jest stabilność nad przepisaną architekturą:
Jeśli utrzymujesz taki projekt, zaletą jest przewidywalność: kod jest zrozumiały, dobrze udokumentowany i zwykle łatwy do poprawienia.
Nowoczesne narzędzia nie skopiowały jQuery klucz w klucz, ale przejęły jego najlepsze instynkty:
Nawet ewolucja czystego JavaScriptu (jak querySelectorAll, classList, fetch i lepsza obsługa zdarzeń) odzwierciedla problemy, które jQuery rozwiązało dla codziennych deweloperów.
Największa lekcja to myślenie produktowe: małe, spójne API plus świetna dokumentacja może zmienić sposób, w jaki cała branża pisze kod.
To też przypomnienie, że „doświadczenie dewelopera” ma efekt wielokrotny. W erze jQuery DX oznaczało ukrywanie dziwactw przeglądarek za czystym API; dziś może to też znaczyć skrócenie drogi od pomysłu do działającego oprogramowania. Dlatego platformy typu Koder.ai trafiają do wielu zespołów: zamiast składać boilerplate ręcznie, możesz iterować w interfejsie czatu, wygenerować front-end React z backendem Go + PostgreSQL (albo aplikację Flutter), i dalej iść — z opcją eksportu kodu, gdy potrzebujesz pełnej kontroli.
jQuery miało znaczenie, ponieważ zamieniało niespójne, zależne od przeglądarki skryptowanie DOM w mały, przewidywalny zestaw narzędzi. Upraszczało codzienne zadania — wybieranie elementów, podpinanie zdarzeń, zmienianie DOM i AJAX — tak by działały podobnie we wszystkich przeglądarkach, co zwiększało tempo pracy zespołów i pewność działania.
Przed jQuery programiści regularnie napotykali różnice między przeglądarkami w zakresie:
XMLHttpRequest i przypadki brzegowe)Główny koszt nie polegał na napisaniu kodu raz, tylko na utrzymaniu go działającego wszędzie.
$() to podstawowa funkcja: podajesz selektor podobny do CSS (albo element), a w zamian otrzymujesz obiekt jQuery otaczający dopasowane elementy. Ten obiekt udostępnia spójny zestaw metod, dzięki czemu możesz „znaleźć, a potem zadziałać” bez martwienia się o dziwactwa przeglądarek.
Chaining jest istotny, ponieważ większość metod jQuery zwraca ten sam obiekt jQuery po wykonaniu akcji. Pozwala to wyrazić sekwencję operacji UI w jednym czytelnym ciągu (wybierz → zmodyfikuj → animuj) bez tymczasowych zmiennych.
Sizzle to silnik selektorów stojący za $(selector). Zapewniał spójne zachowanie selektorów i szersze wsparcie w czasach, gdy przeglądarki różniły się w obsłudze i interpretacji selektorów.
jQuery znormalizowało typowe zadania związane ze zdarzeniami, więc nie trzeba było pisać gałęzi warunkowych zależnych od przeglądarki. Spopularyzowało też wygodne wzorce, na przykład uruchamianie kodu, gdy DOM jest gotowy:
$(function () {
// bezpiecznie można manipulować DOM
});
To ograniczało błędy związane z timingiem na typowych stronach.
Narzędzia AJAX jQuery opakowały powtarzalne części XMLHttpRequest i upraszczały typowe przypadki:
$.ajax() dla pełnej kontroli$.get() / $.post() dla prostych zapytań.load() do pobrania HTML i wstrzyknięcia go do elementuTo obniżało próg tworzenia interfejsów reagujących, ale wciąż wymagało solidnego obsłużenia błędów i informacji zwrotnych dla użytkownika.
Pluginy rozszerzały jQuery przez dodawanie metod (zwykle na $.fn), dzięki czemu funkcje mogły być używane jak natywne wywołania jQuery. To umożliwiało szybkie „włożenie” powszechnych możliwości UI (modalne okna, walidacja, slidery) używając znanych wzorców: selektory + obiekty opcji + chaining.
jQuery zbladło głównie dlatego, że przeglądarki ujednoliciły funkcje, które wcześniej maskował:
querySelector(All) pokryło większość przypadków selektorówaddEventListener() stało się niezawodnefetch() + async/await uczyniły kod sieciowy bardziej czytelnymGdy natywne rozwiązania są spójne, potrzeba dodatkowej biblioteki maleje. Dodatkowo zwracanie uwagi na rozmiar paczek i wydajność sprawiło, że „dorzucenie jQuery” dla kilku udogodnień przestało się opłacać.
Nie przepłacaj za rewizję.
jQuery ma sens w aplikacjach legacy, starszych motywach CMS i małych poprawkach „na stronie”.