Jak kultura startupowa Paula Grahama przyspieszyła innowacje w AI
Dowiedz się, jak poglądy Paula Grahama na startupy — szybkość, iteracja i ambitni założyciele — ukształtowały kulturę, która przesunęła AI z badań do produktów.

Dlaczego Paul Graham ma znaczenie dla kultury startupów AI
Paul Graham ma znaczenie dla AI nie dlatego, że „wynalazł” tę dziedzinę, ale dlatego, że przyczynił się do popularyzacji sposobu tworzenia firm, który wyjątkowo dobrze pasuje do AI. Poprzez swoje eseje i rolę w kształtowaniu Y Combinator wzmocnił zestaw nawyków założycieli, które łatwo przekładają się na rozwój produktów AI: działaj szybko, bądź blisko użytkowników, utrzymuj małe zespoły i wypuszczaj wczesne wersje nawet, gdy są niedoskonałe.
Co tutaj oznacza „kultura startupów"
W tym kontekście „kultura startupów” to nie chodzi o pufy czy slogany o hustle. To praktyczny system operacyjny do przekształcania niepewnych pomysłów w produkty:
- Szybkość: krótsze cykle od pomysłu → prototyp → informacja zwrotna.
- Eksperymentowanie: testowanie wielu podejść i odrzucanie tego, co nie działa.
- Małe zespoły: mniej przekazywań, jaśniejsza odpowiedzialność, szybsze decyzje.
Ta kultura pasuje do współczesnego AI, gdzie postęp często wynika z iteracji: zmiany promptów, poprawki danych, zamiana modeli i dostosowania produktu na podstawie rzeczywistego użycia.
Teza (z wyważonym spojrzeniem)
Te startupowe nawyki pomogły AI szybciej przesunąć się z badań i demonstracji do narzędzi, z których ludzie faktycznie korzystają. Kiedy założyciele traktują wczesnych użytkowników jak współpracowników, wypuszczają wąskie przypadki użycia i szybko dopracowują produkt, AI przestaje być ciekawostką laboratoryjną, a staje się oprogramowaniem.
Ale te same nawyki tworzą kompromisy. Działanie szybko może oznaczać chwiejne niezawodności, niejasne granice i presję, by wdrożyć rozwiązanie, zanim ryzyka zostaną w pełni zrozumiane. Kultura startupów nie jest automatycznie „dobra” — to mnożnik siły. Czy mnoży postęp czy problemy zależy od tego, jak jest stosowana.
Poniżej znajdziesz wzorce w stylu Paula Grahama, które dobrze przekładają się na AI, oraz nowoczesne zabezpieczenia, których coraz częściej wymagają.
Kluczowe idee Paula Grahama, które pasują do AI
Kilka tematów Grahama pojawia się często w kulturze startupów i wyjątkowo dobrze przekłada się na AI: zrób coś, czego ludzie chcą, iteruj szybko i wykonaj nieefektowną pracę ręczną na początku, by się nauczyć.
Zrób coś, czego ludzie chcą (a nie coś, co brzmi imponująco)
AI ułatwia tworzenie demo, które wydają się magiczne, ale nie rozwiązują realnego problemu. Filtr „ludzie chcą” stawia prosty test: czy konkretny użytkownik wybierze to w przyszłym tygodniu zamiast dotychczasowego obejścia?
W praktyce oznacza to zaczynanie od wąsko zdefiniowanego zadania — streszczenie konkretnego typu dokumentu, triage konkretnej kolejki, przygotowanie konkretnego rodzaju e‑maila — a potem mierzenie, czy oszczędza ono czas, zmniejsza błędy lub zwiększa przepustowość.
Iteracja jako strategia produktowa
Oprogramowanie nagradza ciasne pętle informacji zwrotnej, bo wdrażanie zmian jest tanie. Praca nad produktem AI to potęga tego efektu: usprawnienia często wynikają z obserwacji, co użytkownicy faktycznie robią, a następnie dostosowywania promptów, workflowów, zestawów ewaluacyjnych i zabezpieczeń.
Zamiast traktować „wybór modelu” jako jednorazową decyzję, silne zespoły iterują nad całym systemem: UX, retrieval, korzystanie z narzędzi, przegląd ludzki i monitoring. Efekt to mniej „wielkiego launchu”, a więcej stałej zbieżności w kierunku czegoś użytecznego.
Rób rzeczy, które nie skalują, żeby dowiedzieć się, co skalować
Wczesne produkty AI często zawodzą na przypadkach brzegowych: nieuporządkowane wejścia, dziwne polityki klientów, niejasne kryteria sukcesu. Manualny onboarding, concierge support i ręczne etykietowanie mogą wydawać się nieefektywne, ale uwidaczniają prawdziwe ograniczenia: które błędy mają znaczenie, jakie wyniki są akceptowalne i gdzie zaufanie się łamie.
Ta faza ręczna pomaga też określić, jak powinna wyglądać automatyzacja później — co model potrafi obsłużyć niezawodnie, co wymaga deterministycznych reguł, a co wymaga człowieka w pętli.
Dlaczego te idee szczególnie pasują do AI
Wyniki AI są probabilistyczne, więc informacja zwrotna jest jeszcze cenniejsza niż w wielu tradycyjnych produktach software’owych. Wspólny wątek jest prosty: uczysz się najszybciej, pokazując coś realnego prawdziwym użytkownikom i bezwzględnie to udoskonalając.
Szybkość jako przewaga konkurencyjna w AI
Startupy AI rzadko wygrywają przez idealne przewidywanie przyszłości. Wygrywają przez szybsze uczenie się niż inni. To podejście odzwierciedla myśl Grahama, że startupy są zbudowane do szybkiego odkrywania: gdy problem jest niepewny, optymalizacja pod kątem szybkiego uczenia przewyższa optymalizację pod perfekcyjne planowanie.
Szybkie uczenie bije perfekcyjne plany
W AI początkowe założenia często są błędne — co do potrzeb użytkowników, zachowania modelu, kosztów, latencji czy tego, co w praktyce oznacza „wystarczająco dobre”. Szczegółowa mapa drogowa może wyglądać imponująco, a jednak ukrywać najważniejsze niewiadome.
Szybkość przesuwa cel z „mieć rację na papierze” do „mieć rację w praktyce”. Im szybciej możesz przetestować tezę, tym szybciej możesz ją wzmocnić lub porzucić.
Szybkie prototypowanie ujawnia, co AI potrafi, a czego nie
AI wydaje się magiczne w demo, aż napotka przypadki brzegowe: nieuporządkowane dane wejściowe, niejednoznaczne żądania, żargon branżowy czy użytkowników, którzy nie formułują promptów jak inżynierowie. Szybkie prototypy ujawniają te luki wcześnie.
Lekki wewnętrzny tool, wąski workflow lub integracja pozwalają zobaczyć:
- gdzie model jest konsekwentnie silny
- gdzie zawodzi nieprzewidywalnie
- jakie ograniczenia (koszt, latencja, prywatność) zamieniają „fajny” pomysł w opłacalny produkt
Pętle informacji zwrotnej: demo → reakcja → poprawka
Praktyczna pętla jest krótka i powtarzalna:
- Zademonstruj coś konkretnego (nawet jeśli jest surowe).
- Obserwuj reakcje użytkowników — zdezorientowanie, zadowolenie, brak zaufania, obejścia.
- Popraw prompt, UI, wybór modelu lub dane.
- Wypuść ponownie.
W produktach AI „poprawka” może być tak mała jak zmiana instrukcji, dodanie przykładów, ograniczenie uprawnień narzędzi lub przekierowanie niektórych zapytań do innego modelu. Celem jest przekształcenie opinii w obserwowalne zachowania.
Wypuszczanie zamienia niepewność w dowody
„Wypuszczenie” to nie tylko kamień milowy; to metoda. Każde wydanie generuje realne sygnały: retencję, wskaźniki błędów, zgłoszenia do supportu i jakościową informację zwrotną. Z czasem szybkie cykle tworzą przewagę trudną do skopiowania: produkt ukształtowany przez setki małych, opartych na rzeczywistości decyzji zamiast kilku wielkich hipotez.
Małe zespoły, wysoki lewar i klarowna odpowiedzialność
Gdy technologia zmienia się co tydzień — nie co rok — małe zespoły zyskują przewagę nie tylko w „szybkości”. To jasność. Mniej osób to mniej przekazywań, mniej spotkań i mniej czasu na tłumaczenie pomysłów przez struktury organizacyjne. W AI, gdzie zachowanie modelu może zmienić się po zmianie strategii promptów czy dodaniu wywołań narzędzi, ta krótka pętla ma znaczenie.
Dlaczego małe zespoły wyprzedzają duże organizacje w szybko zmieniającym się AI
Duże organizacje są zbudowane, by redukować wariancję: standardy, zgody, zależności między zespołami. To przydatne, gdy celem jest stabilność. Ale wczesne produkty AI często szukają właściwego problemu, workflowu i obietnicy dla użytkownika. Zespół 3–8 osób może zmienić kierunek w jeden popołudnie i wypuścić nowy eksperyment w tym samym tygodniu.
Najpierw generalisci, potem specjaliści
Wczesne zespoły AI korzystają z generalistów — ludzi, którzy potrafią łączyć produkt, dane i inżynierię na tyle, by robić postęp bez czekania na inną komórkę. Jedna osoba może pisać prompty, poprawiać przypadki ewaluacyjne, dostosowywać UI i rozmawiać z użytkownikami.
Specjaliści nadal są ważni, ale liczy się timing. Zatrudnianie dedykowanego inżyniera ML, lidera ds. bezpieczeństwa czy badacza zbyt wcześnie może powodować „lokalne optima” zanim wiesz, co budujesz. Często się przyjmuje, by specjalistów zatrudniać, gdy coś już działa: niezawodność, wydajność, prywatność i skala.
Decyzje prowadzone przez założycieli i szybkie kompromisy
W małych zespołach założyciele często podejmują decyzje, które w większym orgu stałyby się decyzjami komitetu: na którą grupę użytkowników się skupić, co system powinien robić, a czego nie robić, oraz co oznacza „wystarczająco dobre” na launch. Jasna własność zmniejsza opóźnienia i sprawia, że odpowiedzialność jest oczywista.
Ryzyka: szybkość może ukrywać problemy
Działanie szybko w AI może kumulować dług techniczny (chaotyczne warstwy promptów, kruche integracje, niejasne ewaluacje). Może też pominąć kontrole bezpieczeństwa — testy na halucynacje, stronniczość czy wycieki danych — i skłonić zespoły do przesadnych obietnic.
Zespoły o wysokim lewarze utrzymują szybkość, czyniąc lekkie zabezpieczenia niepodważalnymi: podstawowe ewaluacje, jasne komunikaty dla użytkowników i zwyczaj mierzenia awarii — nie tylko efektownych demo.
Robienie rzeczy, które nie skalują, dla produktów AI
Zalecenie Paula Grahama „rób rzeczy, które nie skalują” jest szczególnie istotne dla produktów AI, bo wczesna wartość często ukryta jest za brudnymi danymi, niejasnymi oczekiwaniami i lukami w zaufaniu. Zanim zautomatyzujesz cokolwiek, musisz się dowiedzieć, czego użytkownicy naprawdę oczekują i co będą tolerować, gdy system popełni błąd.
Jak to wygląda w AI
Dla AI „nie skalowalne” zwykle oznacza ręczny onboarding i pracę z człowiekiem w pętli, której nie chciałbyś robić na stałe, ale która daje szybki i precyzyjny wgląd.
Możesz:
- Onboardować klientów pojedynczo na rozmowie, obserwując ich wykonywanie prawdziwych zadań.
- Prowadzić workflow concierge, gdzie człowiek sprawdza, edytuje lub zatwierdza odpowiedzi modelu.
- Tworzyć dedykowane prompty, narzędzia i zabezpieczenia dla klienta, dopasowane do jego terminologii.
To „trzymanie za rękę” to nie jest praca na pokaz — to sposób odkrywania prawdziwego job‑to‑be‑done: co w kontekście oznacza „dobry” wynik, które błędy są nieakceptowalne, gdzie użytkownik potrzebuje wyjaśnień oraz jakie ograniczenia latencji i kosztów mają znaczenie.
Taktyki nie skalowalne, które uczą najwięcej
Zespół AI często więcej się nauczy w tydzień kuratorskiej, ręcznej pracy niż w miesiące offline’owych benchmarków.
Przykłady:
- Kuratorskie zbiory danych: wyciągnij 200–500 rzeczywistych przykładów z workflowu klienta, oznacz je razem z klientem i użyj jako „zestawu prawdy”.
- Prototypy concierge: dostarczaj wyniki najpierw przez email/Slack, nawet jeśli produkt to głównie skrypt i ludzki recenzent.
- Własna ewaluacja: stwórz prostą rubrykę z użytkownikiem (np. „dokładne”, „wykonalne”, „bezpieczne”, „ton”) i oceniaj wyniki razem.
Przekuwanie ręcznej pracy w system
Celem nie jest pozostanie manualnym — celem jest zamiana kroków ręcznych w powtarzalne komponenty. Obserwowane wzorce stają się listami kontrolnymi onboardingu, wielokrotnego użytku pipeline’ami danych, automatycznymi zestawami ewaluacyjnymi, domyślnymi szablonami i elementami UI.
Gdy w końcu skalujesz, skalujesz coś realnego: workflow, który już działa dla konkretnych ludzi i potrzeb, a nie demo, które dobrze wygląda tylko w izolacji.
Z demonstracji naukowych do prawdziwych użytkowników: pętle informacji zwrotnej
Demo badawcze jest zoptymalizowane, by imponować w kontrolowanym środowisku. Prawdziwi użytkownicy robią odwrotnie: testują krawędzie, formułują zapytania w nieoczekiwany sposób, ładują brudne pliki i oczekują, że system zadziała w poniedziałek o 9:00 przy słabym Wi‑Fi. Dla produktów AI „kontekst świata rzeczywistego” to nie miły dodatek — to miejsce, gdzie mieszczą się prawdziwe wymagania.
Dlaczego AI potrzebuje tego bałaganu
Systemy AI zawodzą w sposób, który nie wychodzi na schludnych benchmarkach. Użytkownicy używają slangu, żargonu branżowego, robią literówki i dają niejednoznaczne instrukcje. Dane przychodzą niekompletne, zduplikowane, w dziwnych formatach albo zawierają wrażliwe informacje. Przypadki brzegowe nie są rzadkością — one są produktem.
Praktyczny wniosek jest bardzo paulgrahamowski: wypuść coś prostego do prawdziwych ludzi, potem ucz się szybko. Model, który świetnie wygląda w demonstracji, ale zawodzi w powszechnych workflowach, to artefakt badawczy, a nie produkt.
Lekkie ewaluacje, które naprawdę pomagają
Nie potrzebujesz ogromnego frameworku ewaluacyjnego, żeby zacząć poprawiać. W początkowej fazie najlepszym sygnałem często są kilka szybkich testów połączonych z dyscyplinarną obserwacją:
- Krótkie testy dymne dla kluczowych przypadków użycia (czy odpowiedział, zacytował, sformatował, skierował poprawnie?)
- Logi uchwytujące nieudane wywołania narzędzi, timeouty oraz metadane prompt/response
- Raporty użytkowników, które zachowują dokładne wejście i to, jak wyglądałby „dobry” wynik
Chodzi mniej o udowadnianie jakości, a bardziej o odnajdywanie miejsc, gdzie system się powtarzalnie psuje.
Iteracja nad trybami awarii
Gdy jesteś w produkcji, iteracja to nie abstrakcyjna „poprawa modelu”. To iteracja nad trybami awarii: halucynacje, skoki latencji, nieprzewidywalne koszty, ryzyka prywatności i kruche integracje.
Przydatna pętla to: wykryj → odtwórz → skategoryzuj → napraw → zweryfikuj. Czasem poprawką jest prompt/narzędzie, czasem ograniczenia UI, a czasem polityka (np. odmowa odpowiadania na zapytania, których nie da się odpowiedzialnie rozwiązać).
Zaufanie przez przejrzystość
Szybka iteracja nie oznacza udawania, że model jest perfekcyjny. Wiarygodne produkty AI jasno komunikują ograniczenia: kiedy odpowiedzi mogą być niepewne, jakie dane są przechowywane, jak zgłaszać błędy i czego system nie zrobi.
Ta przejrzystość zamienia informację zwrotną w współpracę — i utrzymuje zespół skoncentrowany na poprawianiu produktu, którego doświadczają użytkownicy, a nie wersji demo.
VC, Y Combinator i mechanizm przyspieszenia AI
Venture capital wyjątkowo pasuje do AI, bo zysk może być ekstremalny, a ścieżka niepewna. Przełom modelu, nowy interfejs czy klin dystrybucji mogą szybko uczynić mały zespół liderem kategorii — ale często wymaga to wydatków zanim produkt stanie się przewidywalny. Ten profil „wysokiej wariancji” to dokładnie to, co VC chce finansować.
Jak wsparcie w stylu YC przyspiesza firmy AI
Y Combinator Paula Grahama nie dawał tylko kapitału; spakował w produkt zestaw zachowań startupowych, które skracają dystans między pomysłem a biznesem. Dla założycieli AI objawia się to często jako:
- Społeczność i konstruktywna presja: widzisz inne zespoły wypuszczające co tydzień, rozmawiające z użytkownikami codziennie i mierzące to, co ważne.
- Mentoring i jasność: partnerzy i absolwenci popychają założycieli do konkretnych kamieni milowych („Kto jest użytkownikiem? Co się zmieniło w tym tygodniu?”), co przeciwdziała dryfowi od dema do badania.
- Dystrybucja najlepszych praktyk: playbooki dla cen, onboardingu, zatrudniania i fundrisingu rozprzestrzeniają się szybko, gdy wszyscy budują publicznie.
Pieniądze jako paliwo: compute, zatrudnianie, eksperymenty
Postęp w AI może być ograniczony dostępem do compute, pipeline’ów danych i czasu na iterację. Finansowanie przyspiesza:
- Compute i narzędzia (inference, ewaluacja, monitoring)
- Zatrudnianie dla applied ML, produktu i go‑to‑market — aby prace nad modelem trafiały do klientów
- Eksperymenty nad promptami, fine‑tuningami, UX i pozycjonowaniem bez czekania na przychody
Kompromisy, które muszą zarządzać założyciele
Ten mechanizm ma koszty. VC może wywierać presję na szybki wzrost, co zachęca do prezentowania efektownych demo zamiast budowania trwałych workflowów. Hype może ciągnąć firmy w stronę historii, które podnoszą kapitał, a nie tego, za co użytkownicy zapłacą. Kiedy „więcej kapitału” staje się celem samym w sobie, pojawia się ryzyko rozregulowania motywacji.
Najzdrowsza wersja to taka, kiedy finansowanie i dyscyplina w stylu YC wzmacniają to samo: budowanie czegoś, czego ludzie chcą, szybciej — przy jednoczesnej uczciwości co do możliwości technologii.
Często zadawane pytania
Dlaczego Paul Graham ma znaczenie dla dzisiejszej kultury startupów AI?
Paul Graham spopularyzował nawyki założycieli — szybkie działanie, bliskość użytkowników, małe zespoły i wczesne wypuszczanie produktów — które wyjątkowo dobrze pasują do produktów AI.
Praca nad AI polega na iteracji (prompty, dane, workflowy, ewaluacje), więc kultura optymalizująca szybkie uczenie pomaga przekształcać dema w oprogramowanie, na którym ludzie polegają.
Co oznacza „kultura startupów” w tym artykule?
Tu chodzi o system operacyjny redukujący niepewność:
- Szybkość: krótkie cykle od pomysłu → prototyp → informacja zwrotna
- Eksperymentowanie: testuj wiele podejść; odrzucaj to, co nie działa
- Małe zespoły: mniej przekazywań, jasna odpowiedzialność, szybsze decyzje
To mniej o atmosferze, a bardziej o tym, jak uczysz się, co działa w rzeczywistym świecie.
Jak zastosować zasadę „stwórz coś, czego ludzie chcą” do produktu AI (a nie tylko fajnego dema)?
Zacznij od wąsko zdefiniowanego zadania i konkretnego użytkownika, a potem sprawdź proste pytanie: czy wybiorą to w przyszłym tygodniu zamiast dotychczasowego obejścia?
Praktyczne sposoby walidacji:
- Mierz oszczędzony czas lub wzrost przepustowości w jednym workflow
- Porównuj wskaźniki błędów z istniejącym procesem
- Obserwuj rzeczywiste użycie i notuj, gdzie zaufanie się łamie
Jak wygląda „szybka iteracja” w praktyce dla zespołów AI?
Traktuj iterację jako nawyk systemowy, a nie jednorazową decyzję „wybierz model”.
Typowe dźwignie iteracji to:
- Zmiany promptów i instrukcji
- Ograniczenia UX i workflow (co użytkownik może zapytać, jak są przeglądane odpowiedzi)
- Modyfikacje retrievalu/danych
- Ruting modeli (różne modele do różnych zadań)
- Lekkie ewaluacje zapobiegające regresjom
Jakie są dobre taktyki „rzeczy, które nie skalują” dla startupów AI?
To ręczna, nieefektywna na skalę praca na wczesnym etapie, która odkrywa to, co warto zautomatyzować.
Przykłady:
- Onboarding klientów jeden na jeden, obserwując rzeczywiste zadania
- Concierge: dostarczanie wyników przez email/Slack z ludzką weryfikacją
- Ręcznie oznaczone „zbiory prawdy” (np. 200–500 rzeczywistych przykładów) przygotowane z klientami
Celem jest poznanie ograniczeń, akceptowalnych błędów i wymagań dotyczących zaufania przed skalowaniem.
Jaka jest lekka metoda ewaluacji, która naprawdę pomaga wczesnym produktom AI?
Zacznij od małego i koncentruj się na powtarzalnym odkrywaniu awarii, zamiast „udowadniania” jakości.
Przydatne wczesne sygnały:
- Testy dymne dla kluczowych zadań (format, cytowanie, routowanie, sukces wywołań narzędzi)
- Logi zachowujące dokładne wejście oraz metadane modelu/wersji
- Prosty rubryka oceniana z użytkownikami (dokładne, wykonalne, bezpieczne, ton)
Następnie stosuj krótki cykl: wykryj → odtwórz → skategoryzuj → napraw → zweryfikuj.
Jak zespół może zrównoważyć szybkość i bezpieczeństwo bez popadania w biurokrację?
Zachowaj szybkość, ale wprowadź kilka niepodważalnych zabezpieczeń:
- Lista kontrolna przed wypuszczeniem: jakie dane są zbierane? gdzie są przechowywane? czy użytkownik może je usunąć? znane tryby awaryjne?
- Red-team (30–60 minut na wydanie): próby jailbreaków, prompt injection, tematy wrażliwe
- Logowanie z celem: śledź oznaczone interakcje, odmowy, zmiany modelu/wersji
- Ścieżki eskalacji: prosty mechanizm „zgłoś to” i wyznaczony właściciel on-call
To zachowuje prędkość iteracji, jednocześnie zmniejszając ryzyko poważnych incydentów.
Dlaczego małe zespoły i generalisci często przewyższają duże organizacje we wczesnym AI?
Małe zespoły wygrywają, gdy technologia zmienia się co tydzień, bo unikają kosztów koordynacji i mogą szybko zmieniać kierunek.
Typowy wzorzec:
- Najpierw generalisci: łączą produkt, dane i inżynierię bez przekazywań
- Później specjaliści: zatrudniaj ML, bezpieczeństwo, zgodność lub infra dopiero gdy workflow działa
Zatrudnienie specjalisty za wcześnie może utwierdzić lokalne optima zanim poznasz prawdziwy produkt.
Jak VC i Y Combinator wpływają na tempo innowacji w AI?
VC pasuje do profilu AI: duża potencjalna nagroda, niepewna ścieżka i koszty z góry (compute, tooling, eksperymenty).
Wsparcie w stylu YC pomaga poprzez:
- Wymuszanie konkretnych postępów („Kto jest użytkownikiem? Co się zmieniło w tym tygodniu?”)
- Rozpowszechnianie playbooków dla cen, onboardingu, rekrutacji i fundraisingu
- Tworzenie presji peerskiej do wypuszczania i rozmawiania z użytkownikami
Kosztem może być nacisk na szybki wzrost, który faworyzuje efektowne dema nad trwałymi workflowami.
Co założyciele AI powinni wiedzieć o open source, zgodności i licencjach?
Open source obniża próg wejścia do prototypu, ale nie zwalnia z obowiązków.
Praktyczne kroki:
- Weryfikuj licencje modeli i zbiorów danych pod kątem użycia komercyjnego i redystrybucji
- Śledź zależności i pochodzenie wag modeli
- Traktuj logowanie treści użytkownika jako obszar ryzyka prywatności
Szybkie zespoły budują szybko, składając stos z gotowych elementów, ale pozostają poza kłopotami, integrując kontrole licencyjne i polityki w procesie wypuszczania.