Naucz się najprostszej metody dodania angielskiego i hiszpańskiego do witryny: wybierz strukturę URL, dodaj przełącznik języka, zadbaj o SEO i uruchom wersję płynnie.

Dodawanie hiszpańskiego (lub angielskiego) zwykle ma sens, gdy widzisz wyraźne sygnały: rosnący udział odwiedzających używających tego języka, powtarzające się prośby o zakup z konkretnego rynku lub długie zgłoszenia do supportu z powodu wymiany wiadomości. Dobrze przeprowadzona lokalizacja może też zmniejszyć obciążenie supportu — gdy klienci mogą samodzielnie znaleźć informacje w preferowanym języku, wysyłają mniej „szybkich pytań”.
Wielojęzyczna strona to nie tylko przepuszczone przez tłumacza akapity. Obejmuje:
Jeśli przetłumaczysz tylko treść główną, użytkownicy nadal trafią na anglojęzyczne menu, zepsute wyszukiwanie lub formularze, którym nie ufają. To robi wrażenie niedokończoności.
Zacznij od stron, które bezpośrednio wpływają na przychody i wsparcie. Solidna pierwsza wersja często obejmuje:
/contact, /demo, /signupElementy przyjemne do posiadania (archiwa bloga, starsze strony prasowe) mogą pojawić się później, gdy fundament będzie spójny.
Dwujęzyczne strony zawodzą, gdy jeden język przestaje być aktualizowany. Wyznacz jasne właścicielstwo:
Wybierz prostą regułę: gdy angielska wersja się zmienia, hiszpańska jest aktualizowana w określonym terminie (na przykład 3–5 dni roboczych). Ta decyzja zapobiega problemowi „dwóch witryn odchodzących od siebie”.
Struktura URL to „system adresowania” dla Twoich dwóch języków. Wybierz ją wcześnie i trzymaj się jej — zmiana później może oznaczać przekierowania, utratę pozycji i zepsute linki udostępnione publicznie.
1) Podfoldery (zalecane dla większości stron):
/ lub /en//es/2) Subdomeny:
www.example.comes.example.com3) Oddzielne domeny:
example.comexample.esDla SEO i utrzymania, podfoldery bywają najmniej skomplikowane:
/es/ względem innych ścieżek bez zszywania raportów.Subdomeny i oddzielne domeny nie są „złe” — po prostu dodają obciążenia. Jeśli Twoim celem jest proste przetłumaczenie strony angielsko-hiszpańskiej, podfoldery są często najpraktyczniejszym wyborem.
/es/..../es/). Twoja struktura URL determinuje, jak łatwo to zrobić.Zdecyduj, czy adresy po hiszpańsku będą tłumaczone, czy nie, i stosuj to wszędzie:
/es/precios, /es/contacto/es/pricing, /es/contactObie opcje są w porządku — ważna jest konsekwencja. Mieszanie podejść myli użytkowników, redaktorów i raportowanie, utrudniając utrzymanie strony wielojęzycznej.
Dwujęzyczna strona jest „łatwa” w obsłudze tylko wtedy, gdy odwiedzający mogą zmienić język bez zastanawiania się. Przełącznik języka to niewielki element UI, który cicho wpływa na zaufanie, konwersje i zgłoszenia do supportu.
Umieść jasny selektor języka w stałym miejscu — zazwyczaj w nagłówku (najlepiej do odkrycia) lub stopce (akceptowalne, jeśli nagłówek jest zatłoczony). Jeśli używasz menu, trzymaj go blisko nawigacji, żeby użytkownicy nie musieli szukać.
Używaj prostych etykiet: English i Español. Unikaj skrótów typu EN/ES, chyba że naprawdę brakuje miejsca.
Flagami kusi, ale język to nie to samo co kraj. Hiszpański użytkownik może być w USA, a angielski używany jest w wielu krajach. Jeśli w ogóle używasz flag, łącz je z tekstem („English”, „Español”), żeby znaczenie było jednoznaczne.
Gdy ktoś przełączy się na Español, nie zmuszaj go do powtarzania tego na każdej stronie.
To ma znaczenie, gdy kierujesz użytkowników do obu języków z reklam, maili czy sociali.
Automatyczne przekierowanie na podstawie języka przeglądarki czy IP może się zemścić: dwujęzyczni użytkownicy, podróżni i osoby korzystające z VPN często dostają „zły” język.
Jeśli sugerujesz język, rób to lekko (baner z możliwością zamknięcia) i zawsze zapewnij jedno kliknięcie, by wrócić.
Na koniec: spraw, by przełącznik był dostępny — powinien działać klawiaturą, być czytelny na mobile i jasno oznaczony (np. „Language”).
Jeśli przetłumaczysz tylko widoczny tekst, wyszukiwarki mogą nadal się mylić, którą wersję wyświetlić — zwłaszcza gdy angielskie i hiszpańskie strony są bardzo podobne. Kilka podstawowych zasad SEO robi dużą różnicę i przeważnie wymaga jednorazowej konfiguracji i ciągłego utrzymania.
Dodaj hreflang, żeby Google wiedział, która strona angielska odpowiada której hiszpańskiej (i serwował odpowiednią wersję według języka i regionu).
Przynajmniej: każda para powinna odnosić się do siebie nawzajem:
/en/pricing powinna wskazywać na /es/precios/es/precios powinna wskazywać z powrotem na /en/pricingJeśli masz wersje językowe ogólne (bez specyficznego kraju), użyj en i es. Jeśli celujesz w kraje, możesz użyć en-US, es-ES, es-MX itd. Wiele stron dodaje też x-default (często angielski) dla użytkowników bez jasnego dopasowania językowego.
Tagi kanoniczne zapobiegają problemom z duplikatami treści, ale łatwo je źle skonfigurować na stronach wielojęzycznych.
Zasada: każda strona w danym języku powinna mieć kanonik do siebie.
Unikaj kierowania hiszpańskich stron na angielskie kanoniki „bo to oryginał”. To mówi Google, że strona hiszpańska nie jest preferowana, co może zaszkodzić widoczności hiszpańskiej wersji.
Fragmenty w wynikach wyszukiwania i podglądy społecznościowe często biorą dane z metadanych, nie z nagłówków.
Upewnij się, że tłumaczysz i lokalizujesz:
og:title, og:description) i pola Twitter cardWskazówka: zachowaj nazwę marki spójną, ale dostosuj sformułowania do tego, czego szukają użytkownicy hiszpańskojęzyczni.
Pomóż wyszukiwarkom odkryć każdą wersję:
/en/, jak i /es/ URL-e w tej samej mapie strony, lubTak czy inaczej, upewnij się, że nowe strony pojawiają się z czasem w obu językach — brakujące lub przestarzałe hiszpańskie URL-e to częsta przyczyna słabszych wyników SEO.
Tłumaczenie akapitów to oczywista część. „Doświadczenie” to wszystko wokół tekstu — nawigacja, przyciski, błędy, formatowanie, a nawet zasoby multimedialne. Jeśli te elementy zostaną w jednym języku, strona będzie wydawać się niedokończona, a użytkownicy stracą zaufanie.
Zacznij od etykiet nawigacji, CTA i powtarzających się elementów interfejsu (nagłówek, stopka, baner cookies, wyszukiwanie, menu konta). Potem przejdź do komunikatów systemowych: błędy walidacji, stany pustki, potwierdzenia sukcesu i tekst „ładowania”.
To ma największe znaczenie w formularzach. Hiszpańska strona z angielskimi błędami pól („Please enter a valid email”) zrywa zaufanie i powoduje porzucenia. Upewnij się, że placeholdery, tekst pomocniczy i automatyczne e-maile (np. „Thanks for contacting us”) pasują do języka strony.
Zrzuty ekranu, banery, infografiki i promocyjne grafiki „z tekstem” często ukrywają nieprzetłumaczone treści. Masz dwie opcje:
Jeśli nie możesz szybko przerobić obrazu, unikaj umieszczania w nim kluczowych informacji (ceny, terminy, instrukcje).
Hiszpański potrzebuje pełnego wsparcia znaków: akcentów (á, é, í, ó, ú), ñ oraz odwróconych znaków (¿ ¡). Sprawdź, czy fonty renderują to czysto przy wszystkich rozmiarach — zwłaszcza w przyciskach i menu, gdzie ciasne odstępy mogą obcinać znaki.
Wybierz formaty odpowiadające odbiorcom i stosuj je konsekwentnie. Przykłady:
Gdy te szczegóły się zgadzają, Twoja strona angielsko-hiszpańska będzie naprawdę dwujęzyczna — nie tylko przetłumaczona.
Dwujęzyczna strona pozostanie „prosta” tylko wtedy, gdy będziesz mógł ją aktualizować bez chaosu. Cel nie to perfekcyjny proces, a powtarzalna ścieżka od nowej treści do opublikowanych stron w obu językach.
Stwórz żyjący glosariusz używany przez wszystkich — copywriterów, tłumaczy i recenzentów. Zawieraj:
To zapobiega klasycznemu problemowi, gdy ten sam przycisk czyta się „Empezar”, „Comenzar” i „Iniciar” w różnych miejscach.
Wybierz jedno podejście i udokumentuj je, by było stosowane konsekwentnie:
Prosta zasada: wszystko, co wpływa na konwersję lub zaufanie, zasługuje na największą uwagę ludzką.
Unikaj „wszyscy przeglądają wszystko”. Użyj krótkiego pipeline’u:
Draft → Review → Publish
Ustal, kto zatwierdza:
Większość stron wielojęzycznych zawodzi po cichu: angielska wersja się aktualizuje, hiszpańska nie. Zapobiegaj temu śledząc, co się zmieniło:
Jeśli zrobisz to od początku, dodawanie nowych stron później nie przerodzi się w panikę.
Są trzy popularne sposoby na wdrożenie angielsko-hiszpańskiej strony: CMS, rozwiązanie oparte na kodzie (często generator statyczny) lub wtyczka dokładająca warstwę do istniejącej strony. „Najlepsze” rozwiązanie to zwykle to, które utrzymuje tłumaczenia zorganizowane i łatwe do aktualizacji.
Jeśli regularnie publikujesz (blogi, landing page, artykuły pomocy), CMS z obsługą wielu lokalizacji często jest najgładszą ścieżką. Szukaj funkcji takich jak URL per język, pola SEO per język (tytuł/opis) i przejrzysty workflow redakcyjny.
Na co uważać: upewnij się, że CMS obsługuje nie tylko tekst strony, ale też etykiety nawigacji, przyciski i komponenty wielokrotnego użytku.
Jeśli strona to głównie marketing i chcesz szybkości oraz kontroli, SSG lub framework może działać świetnie — o ile ma pierwszorzędne wsparcie i18n.
Kluczowa zasada: nie hardkoduj angielskich stringów w szablonach. Centralizuj copy w plikach tłumaczeń (JSON/YAML), aby ten sam komponent mógł renderować się po hiszpańsku bez duplikowania layoutów.
Wtyczki to szybki sposób na dodanie hiszpańskiego do istniejącej witryny, zwłaszcza na popularnych builderach i CMS. To dobre rozwiązanie, gdy potrzebujesz szybkiego efektu.
Trzeba ocenić kompromisy: czy wtyczka tworzy czytelne URL-e, czy pozwala edytować tłumaczenia ręcznie (nie tylko maszynowo) i czy wspiera podstawy SEO (metadane i sygnały językowe).
Bez względu na podejście, trzymaj tłumaczenia w strukturze:
Jeśli budujesz (lub przebudowujesz) witrynę zamiast tylko tłumaczyć ją, często pomaga zszkicować routing uwzględniający języki, reuse’owalne stringi UI i pola SEO przed tłumaczeniem czegokolwiek. Narzędzia takie jak Koder.ai przyspieszają tę fazę: możesz opisać pożądaną strukturę URL (np. /en/ i /es/), zachowanie przełącznika języka i układ plików i18n w przepływie planowania opartym na czacie, a potem szybko iterować z możliwością przywracania wersji.
Nawet jeśli teraz potrzebujesz tylko angielskiego i hiszpańskiego, ustal konwencje, które skalują: kody lokalizacji (en, es), powtarzalne reguły URL i jedno źródło prawdy dla wspólnych stringów UI. Dzięki temu dodanie francuskiego później będzie rozszerzeniem, a nie przebudową.
Dwujęzyczna strona to nie tylko strona główna i cennik. Gdy ktoś się zarejestruje, zapomni hasła lub trafi na błąd, nie jest już „przeglądający” — chce rozwiązać problem. Jeśli te punkty styku są tylko po angielsku, użytkownicy hiszpańskojęzyczni często rezygnują.
Zacznij od materiałów, które redukują zgłoszenia do supportu i szybko odblokowują klientów:
Jeśli masz już sekcję pomocy, linkuj do niej z obu języków using relative paths like /help. To samo dla kontaktu na /contact.
Formularze to miejsce, gdzie strony często się psują. Nie wystarczy przetłumaczyć „Name” i „Email.” Zlokalizuj też:
Następnie przetestuj pełną ścieżkę w obu językach: wypełnij każdy formularz, wywołaj typowe błędy i potwierdź, co widzi użytkownik na ekranie potwierdzenia.
Jeśli możecie obsługiwać klientów po hiszpańsku, powiedzcie o tym jasno i zaoferujcie opcję kontaktu po hiszpańsku (skrzynka hiszpańska, routing czatu lub godziny obsługi po hiszpańsku). Jeśli jeszcze nie możecie, nie ukrywajcie tego — ustawcie oczekiwania na /contact i w automatycznych odpowiedziach.
Proste podejście: najpierw zaoferuj hiszpańskie self-serve, potem dodawaj wsparcie ludzkie w miarę wzrostu wolumenu.
Dwujęzyczna strona może wyglądać na „gotową”, a jednak wysłać drobne błędy, które mylą użytkowników lub szkodzą SEO. Krótka lista przedlaunchowa pomoże wyłapać problemy, które trudno naprawić później — zwłaszcza po zindeksowaniu stron.
Hiszpański często zajmuje więcej miejsca niż angielski, co może psuć layouty, których nie zauważysz w podglądzie desktopowym.
Jeśli możesz, testuj na małym ekranie telefonu i przynajmniej jednym szerokim desktopie.
Użytkownicy nie powinni „wpaść” na niewłaściwy język po kliknięciu.
Testuj też stopki, breadcrumbs i moduły „powiązane artykuły” czy „polecane usługi”.
Przed uruchomieniem upewnij się, że wyszukiwarki zrozumieją relacje między językami.
Praktyczne rzeczy do weryfikacji:
/sitemap.xml (lub mapy na język) zawierają oba językiJeśli masz środowisko staging, upewnij się, że jest zablokowane przed indeksacją, a produkcja jest indeksowalna.
Automatyczne tłumaczenie może być punktem wyjścia, ale odbiór ludzki zapobiega wpadkom. Skoncentruj się na stronach o dużej widoczności: strona główna, cennik, top landing pages i checkout/kontakt. Zwróć uwagę na język prawny, roszczenia, waluty, daty i instrukcje pól formularzy.
Jeśli chcesz ostatniego zabezpieczenia, zrób test „pięciominutowego zadania”: poproś kogoś, żeby znalazł jedną kluczową stronę po hiszpańsku, przełączył na angielski i wysłał formularz — bez pomocy.
Dwujęzyczna strona nie musi ruszać w całości jednocześnie. Fazowe wdrożenie pozwala szybko zebrać opinie użytkowników, zachowując kontrolę nad pracą.
Zacznij od stron, które generują największą wartość — zwykle home, top stron produktu/usługi, cennik i kontakt. Jeśli blog jest duży, przetłumacz najpierw wpisy o największym ruchu.
Praktyczne podejście:
Niech ruch kieruje priorytety, nie zgadywanie. Jeśli hiszpański ruch ląduje na konkretnej stronie usługowej, przesuwaj ją w górę kolejki.
Skonfiguruj raporty, by porównywać wydajność angielskiej i hiszpańskiej wersji. Przynajmniej śledź:
Jeśli ruch hiszpański rośnie, a konwersje nie, sprawdź, czy hiszpańskie strony mają te same CTA, sygnały zaufania, jasność cen i zachowanie formularzy co wersja angielska.
Po uruchomieniu używaj Google Search Console, aby obserwować:
Wczesne wykrycie zapobiega tygodniom „dlaczego hiszpański nie rankuje?”
Najprostszy sposób na utratę zaufania to aktualne strony angielskie i przestarzałe hiszpańskie.
Stwórz prosty harmonogram utrzymania:
Mały nawyk — np. wspólny checklist „aktualizacja tłumaczeń” — zapobiega powolnemu rozjechaniu się wersji.
Nawet dobrze zaplanowana strona wielojęzyczna może frustrować użytkowników (i mylić Google), kiedy pominięte zostaną drobne szczegóły. Oto najczęstsze problemy na stronach angielsko-hiszpańskich i jak je szybko naprawić.
Błąd: wykrywasz lokalizację użytkownika i od razu wysyłasz go na /es lub /en — bez możliwości powrotu. Podróżnicy, dwujęzyczni i osoby na VPN zostają uwięzieni.
Szybka poprawka: traktuj geolokalizację jako sugestię, nie wymuszenie.
Błąd: flagi przedstawiają kraje, nie języki. Samodzielna flaga też nie jest dostępna dla czytników ekranu.
Szybka poprawka: używaj etykiet tekstowych: English / Español (opcjonalnie z flagami jako ozdobą).
Błąd: przetłumaczono ciało strony, ale tytuły SEO, meta opisy, slug/URL, strony 404 i e-maile pozostają w oryginale.
Szybka poprawka: stwórz checklistę „wszystko, co mówi” i uwzględnij:
Błąd: publikujesz strony angielskie i hiszpańskie, ale wyszukiwarki nie rozumieją, że są alternatywami. To prowadzi do nieprawidłowego rankingu języka lub postrzegania duplikatów.
Szybka poprawka: wprowadź hreflang między wersjami językowymi i ustaw kanoniki poprawnie (zwykle self-referencing na każdej stronie językowej).
x-default tam, gdzie ma to sens (np. strona wyboru języka).Te poprawki nie wymagają przebudowy — wystarczy poprawniejsza struktura i pełniejszy proces tłumaczeniowy.
Tłumacz, gdy masz jasne sygnały popytu, takie jak:
Jeśli nie jesteś pewien, zacznij od małej “Wersji 1” (strona główna + ceny/kontakt) i mierz konwersje oraz wpływ na support, zanim przetłumaczysz wszystko.
„Przetłumaczone” zwykle oznacza, że jedynie treść główna została przekonwertowana. „Wielojęzyczne” znaczy, że całe doświadczenie działa w obu językach, włączając:
Jeżeli użytkownicy nadal trafiają na anglojęzyczny interfejs lub formularze, witryna wydaje się nieukończona, a zaufanie spada.
Silne V1 skupia się najpierw na przychodach i wsparciu:
/contact, /demo, /signupPrzydziel właścicieli i prosty SLA zanim zaczniesz tłumaczyć:
Następnie ustal regułę typu: „Kiedy angielska wersja się zmienia, hiszpańska jest aktualizowana w ciągu 3–5 dni roboczych.” To zapobiega rozchodzeniu się dwóch wersji.
Większość stron powinna używać podfolderów:
/ lub /en//es/Podfoldery często wygrywają, bo sygnały SEO zostają na jednej domenie, zarządzanie treścią jest prostsze, a segmentacja analityki łatwa (np. ścieżki zaczynające się od /es/). Subdomeny i oddzielne domeny też działają, ale dodają dodatkową pracę.
Obie opcje działają — wybierz jedną i stosuj wszędzie:
/es/precios, /es/contacto/es/pricing, /es/contactKonsekwencja jest ważniejsza niż wybór. Mieszanie stylów komplikuje nawigację, raportowanie i utrzymanie.
Uczyń go widocznym i przewidywalnym:
Unikaj wymuszonych przekierowań po IP/przeglądarce; zamiast tego proponuj język za pomocą banera, który można zamknąć, i zawsze daj jedno kliknięcie, by wrócić.
Najważniejsze kroki, by wyszukiwarki zrozumiały odpowiedniki językowe:
Zlokalizuj wszystko, z czego użytkownik korzysta:
Skontroluj też obrazy z tekstem (zrzuty ekranu, banery). Zamień je na zlokalizowane wersje lub przenieś tekst do HTML.
Przeprowadź szybki checklist przed uruchomieniem:
Zrób test end-to-end: zmień język, wypełnij formularze, wywołaj typowe błędy i sprawdź, czy ekrany potwierdzeń i e-maile zgadzają się z językiem strony.
Zostaw rzeczy typu archiwum bloga czy stare artykuły prasowe na później, gdy podstawa będzie spójna.
/en/, jak i /es/ (w jednej mapie lub osobnych)To głównie „ustaw raz, utrzymuj na stałe”.